Polecamy

Numizmatyka
Sklep numizmatyczny
Monety

Dziurki w monetach

.

arcadius_009Zagadnienie celowości dziurkowania monet jest dziś o wiele bardziej zawiłe niż w przeszłości, kiedy numizmatyka nie istniała i nikomu nie przyszło do głowy zajmować się takimi błahymi problemikami. Dlatego też w dawniejszych czasach dziurki w monetach służyły zazwyczaj jednemu celowi: przewieszeniu. Nikt nie zaprzątał sobie głowy czy będzie to miało w przyszłości jakieś znaczenie, miało być najzwyczajniej w świecie praktyczne.

 

 


 

chinska_z_dziurka

Starożytni Chińczycy bili monety z kwadratowymi dziurkami w samym środku. Nie miało to żadnego innego podtekstu, jakiego chętnie dziś byśmy się dopatrywali, poza aspektem praktycznym. Monety wówczas nawlekano na sznurek, aby się nie pogubiły. Sznur z monetami mógł także pełnić funkcję sakiewki z tą różnią, że bez jej otwierania od razu można było zapoznać się z zawartością. W czasach, nazwijmy to: barbarzyńskich, czyli po upadku starożytnych cywilizacji monety często czekał dużo okrutniejszy los niż dziurawienie. Jako że pełniły one wyłącznie funkcję środka płatniczego, w obliczu braku drobniejszego pieniądza monetę po prostu dzielono na dwie lub więcej części. Nie odbierano tego wówczas jako niszczenie monety, ale dzielenie zawartego w niej kruszcu. W odkrytych skarbach do dziś znajdujemy fragmenty różnych monet, co oznacza, że traktowano je nadal jako pieniądz.

Dziurkowanie monet miała również podtekst praktyczny. Liczne monety, najczęściej dawno wycofane z obiegu, traktowano jak dzieła sztuki. trudno się temu dziwić biorąc do ręki dowolną monetę Cesarstwa Rzymskiego i kilkaset lat młodszą z początków państwa polskiego. Majstersztyk mincerzy starożytnych musiał budzić podziw. Jeśli do tego dołożymy liczne mity i zabobony związane z monetami to szybko dojdziemy do wniosku, że takie cudeńka obdarzano magicznymi mocami i jako talizmany chciano nosić przy sobie "na szczęście". Ale jak nie zgubić monety jednocześnie ją eksponując, jeśli się jej nie powiesi na szyi? Rozwiązaniem problemu było jej przedziurawienie. Nie widziano w tym nic zdrożnego, dopóki nie narodziła się numizmatyka.

Nasi pierwsi numizmatycy to królowie: Zygmunt III Waza i Jan II Kazimierz. Obaj przykładali wielką wagę do estetyki monet i obaj wydawali jej najprzeróżniejsze rodzaje. Jednak żaden z nich nie docenił wartości monet sobie współczesnych - ich kolekcje obfitowały w monety rzymskie i greckie. Potrafili zapewne dostrzec ich piękno, gdyż sami stawiali swoim mincerzom wysokie wymagania. Jako zbieracze zapewne chętniej dokładali do swych kolekcji monety lepiej zachowane i z pewnością bez dziurek. Narodziny prawdziwej numizmatyki miały miejsce kilkaset lat później, lecz wymagania co do stanu zachowania monet tylko się zaostrzyły: monety z dorobioną dziurką, choć najlepiej zachowane, klasyfikują się do ostatniego staniu zachowania. Podobnie rzecz ma się z monetami, którym w podobnym celu dospawano uszka, a nawet te którym ślady po dorobionych dziurach i uszkach starano się zatuszować. Należy przy tym zwrócić uwagę na fakt, że "kasowanie" monet, a więc pozbawieniu ich funkcji pieniądza, polega na ich przedziurawieniu. Tak skasowane monety przestają być nie tylko środkiem płatniczym, ale też tracą na zawsze jakiekolwiek wartości numizmatyczne.

W nowożytnych czasach nikt już nie nosi monet na sznurku (zdarzają się niecodzienne wyjątki, jak tutaj: http://www.katalogmonet.pl/Newsy-numizmatyczne/Niecodzienny-sposob-na-niszczenie-monet). Pierwotnie służyły temu celowi sakiewki, które z czasem ewoluowały do znanych nam dziś portfeli. Dorabianie dziurek na monecie w celach praktycznego ich noszenia dawno straciło sens, a traktowanie monet jako ozdoby zawsze wiąże się z ich zniszczeniem. W swoim życiu widziałem już bransoletki zrobione z carskich rubli, przewieszki z ładnie zachowanych groszy praskich czy szkatułki ozdobione poprzyklejanymi czy przyspawanymi monetami, które same w sobie prezentowałyby znacznie wyższą wartość, gdyby nie zostały w tak barbarzyński sposób zniszczone.

2003_01___10_lat_wosp_2zl_awers2003_01___10_lat_wosp_2zl_rewers10pekin10pekin_2

Troszkę inaczej rozpatrujemy współczesna monety od razu bite z dziurką. Częściowo jest to zapewne nawiązanie do tradycji. Bank w ostatnich latach wydał dwie takie monety: 10-złotówkę kolekcjonerską z 2008 r. wybitą z okazji igrzysk w Pekinie (zapewne twórcom przyświecało to nawiązanie do tradycyjnych dziurkowanych monet starożytnych Chin - dziurka ma kształt kwadratu), oraz 2-złotówkę z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy z 2003 r. Przy czym dziurkę w tym przypadku traktuje się podobnie jak każdą inną ozdobę np. w postaci kolorowej farby. Nie wiadomo do końca, co przyświecało niemieckim władzom okupacyjnym, które dla Generalnej Guberni biły monety z cynku stemplami znalezionymi w mennicy warszawskiej. Oprócz tego, że nie pofatygowali się o zmianę daty na monetach, to monetę o nominale 5 groszy wybili z dziurką. Czy miało to nawiązywać do pokazania niższości tego pieniądza (dziurka była dokładnie na środku na herbie Polski), czy również miało pełnić funkcję ozdobną? Jeśli miałyby to być względy ekonomiczne (mniejsza ilość metalu), to dlaczego dziurka jest tylko w 5-groszówce?

 5_gr_gg_1939_a5_gr_gg_1939_r  

Dziś z całą pewnością monety z dorabianymi ręcznie dziurkami czy przyspawanymi uszkami uznamy za zniszczone. Carska złota 5-rublówka z dziurką będzie warta nie więcej niż zawarte w niej złoto, czyli dokładnie tyle samo, gdybyśmy tą monetę przetopili. Należy więc dziurkowanie monet potraktować tak samo jak ich całkowite zniszczenie - dla żadnego numizmatyka bowiem nie będą już nigdy łakomym kąskiem ani chlubą jego kolekcji.

Autor: Jacek W. Kamiński jackuskm@wp.pl


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.

Nowe zasady dotyczące ciasteczek (cookies). Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Wasze oczekiwania. W razie potrzeby można zablokować ciasteczka w przeglądarce jak to zrobić tutaj.

Akceptuję zapisywanie ciasteczek (cookie) dla tej strony:

EU Cookie Directive Module Information