W którą stronę zmierza polska numizmatyka?
10 lipca 2009
Posted in
Krótko o...

Wiele osób z tęsknotą wspomina czasy kiedy kilkanaście miesięcy temu ceny współczesnych monet kolekcjonerskich drożały z dnia na dzień. W ciągu kilku dni można było zarobić krocie. Ale co dobre szybko się kończy i tak samo zakończyła się passa dla inwestorów numizmatycznych - zwłaszcza tych żądnych szybkiej gotówki. Ceny monet drastycznie spadły. Trudno powiedzieć czy teraz nastał kryzys czy powrót do normalnej sytuacji. Jedno jest pewne - w polskiej numizmatyce doszło do bardzo dużych zmian.
Zapraszam do debaty internetowej pod hasłem "W którą stronę zmierza polska numizmatyka"?
Jest akcja, będzie reakcja
Ostatnie kilkanaście miesięcy obfitowało w bardzo wiele zwrotów akcji w polskiej numizmatyce. Najpierw ogromne wzrosty cen, sztuczne windowanie i napływ inwestorów. Potem tak samo szybki spadek cen i lament tych co stracili duże pieniądze. W międzyczasie informacje NBP o drastycznym zwiększeniu nakładu monet, aby w ten sposób przeciwdziałać spekulacjom i sztucznemu windowaniu cen na rynku wtórnym. Skutek? Spadek cen obecnie emitowanych monet do cen poniżej emisyjnych.
W tym właśnie czasie, kiedy o numizmatyce zrobiło się głośno w mediach, monetami zaczęło się interesować naprawdę duże grono ludzi. Większość "nowo przybyłych" widziała w monetach przede wszystkim aspekt inwestycyjny, ale spośród nich zrodziła się także grupa która ewoluowała z inwestora do kolekcjonera i zaczęła patrzeć na monety przede wszystkim poprzez pryzmat hobby, edukacji i poszerzania horyzontów.
Numizmatyka przeszła i wciąż przechodzi ewolucję preferencji kolekcjonerskich starszych i tych młodszych zbieraczy. Ci, którzy widzieli w monetach tylko interes już dawno pożegnali się z numizmatyką. Ci, którzy pozostali także rozpierzchli się, lecz tylko w obrębie szeroko rozumianej numizmatyki.
(R)ewolucja myśli numizmatycznej
Dużo rozmawiam z innymi kolekcjonerami, spotykam się z nimi osobiście, koresponduję mailowo - wymieniamy się opiniami nt. sytuacji na rynku numizmatycznym i jego przyszłości. Grupa długoletnich zbieraczy (kolekcjonerzy starych monet) nie interesowała się i zbytnio nie przejęła tym co działo się na rynku współczesnych monet - ich ten "problem" nie dotyczył.
Jest pewna grupa osób, które nie zraziły się tym co działo się na rynku współczesnych monet i nadal dla przyjemności zbierają bieżące emisje NBP. Monety są rzeczywiście piękne i jest czym oko nacieszyć. Pewna grupa osób zraziła się do współczesnych monet i przeniosła się na inne tory numizmatyczne, których wbrew pozorom jest bardzo wiele. Wielu, którzy posiedli pewną wiedze numizmatyczną, zaczęło interesować się dawnymi monetami, zarzucając jednocześnie zbieranie współczesnych monet. Rozpierzchli się po monetach XX wiecznych i tych starszych aż do czasów średniowiecza. Wielu z nich na tyle zainteresowało się dawną numizmatyką, że zajęli się wąską gałęzią numizmatyczną (dany kraj, władca, okres etc). Współczesna numizmatyka straciła bardzo dużo dotychczasowych kolekcjonerów na rzecz starych monet.
Numizmatyka to bardzo szerokie pojęcie. Poza "przejściem" na monety dawne pewna - już mniejsza grupa ludzi - odchodząc od współczesnych monet zainteresowała się medalierstwem i kolekcjonowaniem medali. Dla wielu temat dość niszowy, lecz z każdym rokiem zdobywa coraz większe grono wiernych kolekcjonerów. Jeśli w przypadku monet, mówiąc "większe grono" myślimy o setkach osób, tak w przypadku medali jest to powiększenie grona o kilkadziesiąt osób. Powodów jest kilka - oto najważniejsze z nich:
- dystans w stosunku do medali, jeśli krążek nie posiada nominału dla wielu jest nic nie znaczącą metalową blaszką.
- brak odpowiedniego zaplecza edukacyjnego, z której początkujące osoby mogłyby czerpać wiedzę o medalach
- mała liczba medali na rynku wtórnym
Ci, którzy decydują się na kolekcjonowanie medali zbierają przede wszystkim te starsze - sprzed II wojny światowej. Co ich zainteresowało w medalach, czego nie było w monetach - zwłaszcza tych współczesnych?. Dwa słowa: NAKŁAD i CENA. Większość medali była i jest bita z nakładach rzędu kilkudziesięciu, maksymalnie kilkuset sztuk. Wydawać by się mogło, że okaz wybity w nakładzie 100 sztuk będzie kosztował krocie. Ale tak nie jest - wiele przedwojennych medali można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Przy niskiej cenie i bardzo niskim nakładzie właściciel medalu wie, że ma coś naprawdę rzadkiego i pięknego równocześnie za niewielkie pieniądze.
Wypowiedz się w debacie
Powyżej tylko poruszyłem temat, wspomniałem o kilku ważnych aspektach aby zachęcić Was wszystkich do debaty na temat tego w jakim kierunku zmierza polska numizmatyka - czy chyli się ku totalnemu upadkowi, czy wręcz przeciwnie ewoluuje w stronę prawdziwego i dojrzałego kolekcjonerstwa?
Zapewne wiele osób odwiedzających katalogmonet.pl ma swoje zdanie na temat sytuacji na rynku monet. Jeśli chcesz się podzielić swoją opinią, wnieść coś nowego o czym nie wspomniałem w artykule WŁĄCZ SIĘ DO DYSKUSJI. Wspólnie stwórzmy wielką ogólnopolską debatę wśród kolekcjonerów o sytuacji na polskim rynku numizmatycznym. Im więcej opinii tym trafniejsze i bardziej precyzyjne wnioski. NIE BĄDŹ BIERNY - WŁĄCZ SIĘ W ŻYCIE POLSKIEJ NUMIZMATYKI.
Bartosz Błądek -
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Warte pokaznia? Przekaż tę stronę innym:
Komentarze
Bartek poprawcie ten błąd: Dla wielu temat dość (!)noszowy(!)
Moim zkromnym zdaniem wiele osób zarzuciło na dobre zbieranie współczesnych monet narzecz tych starszych - dotyczy to zwłaszcza kolekcjonerów z klkuletnim stażem. Współczesna numizmatyka straciła nieco ten "smaczek", przytłumiono nieco tego ducha kolekcjonerstwa. Ale to tylko moja subiektywna ocena.
Borsuk, dzięki już poprawione.
Zgadzam się z Piotrem. Współczesne monety to już nie są te same co kiedyś. Nie ma tego "smaczku".
Dla mnie to coś mają aktualnie monety II RP oraz Zygmunta III Wazy. Ogólnie mennictwo Wazów jest bardzo ciekawe. Może powstać świetna kolekcja, ponieważ monety z tego samego rocznika różnią się wariantami legendy, herbami...
Rzeczywiście, na kryzysie monet z III RP niewątpliwie zyskały numizmaty z II RP. Obserwując aukcje dochodzę do wniosku, że ich ceny są bardzo stabilne, brak zawirowań i hurtowej spekulanckiej
sprzedaży...no bo skąd wziąć pudełko bankowe Piłsudskiego
Z obecnych lustrzanek zbieram tylko zwierzątka: co rok dokupuje jedno w dniu emisji w banku stojąc w gigantycznych kolejkach (ale ile nowych znajomości i dyskusji-bezcenne). I chyba tylko zwierzątka cieszą się jako taką popularnością, ale głównie wśród tych którzy odbierają monetę z banku i lecą sprzedać na allegro za 30zł więcej....aj szkoda gadać co się porobiło z tymi nowymi emisjami

Kolejnym faktem jest powstanie olbrzymiej ilości "mikro kolekcji",składających sie z kilku lustrzanek, nabytych przez żądnych zysku, którzy wtopili w nie często ponad 1000zł i nie wiedzą co z nimi zrobić. Oni na słowo "monety" reagują agresją
Ostatnio zwróciłem uwagę na litewskie monety sprzed II wojny św.
są całkiem ciekawe i w pewnym stopniu powiązane z II Rp więc mogły by być ciekawym dodatkiem do kolekcji.
Ja w obecnej sytuacji jaka panuje na rynku numizmatycznym, odkryłem piękno i możliwosci jakie daje medalierstwo. Od kilku miesięcy wgłębiam się w tematykę przedwojennego medalierstwa polskiego. Zdaję sobie sprawę, ze medale były są i będą dziedziną niszową ale może to i lepiej, bo ich ceny nie będą szalały i będzie można sobie spokojnie uzupełniać kolekcję.
Ja właśnie zacząłem się interesować monetami w czasie boomu. Szczerze mówiąc numizmatyka jako hobby jest zupełnie nie dla mnie. Interesuje mnie tylko jako inwestycja i sposób zarabiania pieniędzy.
no to chyba pora już szukać innego sposobu na zarabianie

żadna polska moneta nie powtórzy już sukcesu chociażby 2 zł Zygmunt August, który w pewnym okresie czasu był 350-400 razy więcej warty niż nominał

.
Teraz nastały czasy uzupełniania kolekcji, martwi tylko jedno, a mianowicie kolekcja powinna być czymś w rodzaju polisy w razie nie daj Bóg coś się stanie i będzie potrzebna gotówka, więc sukcesywne wzrosty wartości były by mile widziane, a teraz nawet starsze i niegdyś inwestycyjne pewniaki zachowują się nieprzewidywalnie. Jednak może spowoduje to, że spekulanci i hurtownicy zostawią ten rynek w spokoju i jeśli o to chodzi to wysokie nakłady mają swoje uzasadnienie. Na nowych emisjach nie da się zarobić już fortuny i na dłuższą metę rynek monet przestanie być atrakcyjny. Obserwuję również na bieżąco wskaźniki funduszy inwestycyjnych, widać już nieśmiałe odbicia, jeśli wróci koniunktura na giełdzie to monety jeszcze potanieją, spadnie zainteresowanie "inwestorów" a wtedy może nakłady wrócą do normy, jednak ceny szaleć też nie będą.
To i ja wrzucę swoje 5 groszy do tematu. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że lustrzanki bieżących emisji to nadają się jedynie do uzupełniania kolekcji osób (np. takich jak ja), które zbierają je od lat i generalnie nie dla zysku a jedynie samej chęci posiadania. Z tej perspektywy nie interesują mnie nakłady, jednakże z perspektywy chociażby zdrowego rozsądku to naturalnie powinny być co najmniej o połowę mniejsze. Spekulacje chyba też już mamy za sobą - za dużo osób "spaliło się" na tym zanim na dobre zaczęli, a i kupujący są już rozważniejsi i pomni wcześniejszych zdarzeń niezbyt chętnie będą skłonni przepłacać. To oczywiście sprzyja nam, którzy mamy braki w kolekcjach i możemy je obecnie spokojnie uzupełniać. Wg. mnie monety wybite do 2007 roku włącznie powinny po jakimś czasie (pytanie jak długo to potrwa

) spokojnie zyskiwać na wartości - bez jakiś wielkich skoków ale w miarę systematycznie.
Co do monet np. PRL, II RP czy wcześniejszych to sam je zbieram i mam zamiar (poza próbami z II RP) zebrać wszystkie w stanie I (najlepiej w gradingu NGC lub PCGS). Robię to dla własnej przyjemności i po to, żeby zawyżyć sobie poprzeczkę

W końcu będzie to bardzo kosztowne przedsięwzięcie ale o to chodzi żeby nie było łatwo - inaczej zebrałbym to w rok albo i szybciej. Dodatkowo WMG z tym samym zamiarem i monety bite przez okupanta niemieckiego I i II WŚ. Do tego dochodzi zbieranie monet niemieckich - głównie srebrnych z lat 1871-1945 (staram się aby to były stany I i II w najgorszym razie). Poza tym monety bite przez Mennicę Warszawską w XIX w. i inne pojedyncze egzemplarze tego co mi się spodoba. Wcześniej zbierałem też np. srebrne dolarówki - Morgany i Liberty, ale póki co przestałem na rzecz niemieckich. Jak zbiorę wszystkie monety polskie i bite dla terenów polskich od 1916 roku to będę usatysfakcjonowany, ale o ile nie walnę 10 mln w Totka to raczej mi się to nie uda

Pozdro
Dużo byłoby pisać na ten temat. Jak widać nawet po tym wątku, mamy w zasadzie dwie kategorie zainteresowanych numizmatyką: kolekcjonerów i inwestorów, choć ja jeszcze bym dodał trzecią - spekulantów.
Numizmaty jako inwestycja? Oczywiście że tak, ale wszystko zależy od przyjętego horyzontu czasowego. Skończył się boom z szybko rosnącą wartością wielu monet, dlatego obecnie zarobek rzędu kilkudziesięciu procent w krótkim czasie raczej jest niemożliwy do osiągnięcia. Rynek został opanowany przez spekulantów, a teraz powoli zaczyna powracać do pewnej równowagi. Podobnie było na giełdzie, rynku towarowym czy z nieruchomościami. Rynki którymi rządzi pieniądz mają zawsze okresy hossy i bessy, a ceny od stanu przewartościowania przechodzą do stanu niedowartościowania i na odwrót. Podobnie jest z każdą inwestycją również związaną z numizmatyką. Warto przy okazji przeanalizować zmiany wielkości emisji choćby polskich monet. Taka analiza potwierdza, że po pewnym czasie nakłady wracają do rozsądnych rozmiarów. Trzeba mieć nadzieję, że i tym razem NBP w miarę szybko dojdzie do podobnych wniosków

Wracając jednak do kolekcjonerów, to moim zdaniem dla większości nie jest ważne czy zgromadzona kolekcja w danym momencie osiąga większą czy mniejszą wrtość, a zwłaszcza gdy buduje się swój zbiór kilka lat. W perspektywie dłuższego czasu i tak jej wartość z regóły rośnie, a radość z samej pasji jest... bezcenna

Faktem jest, że sporo osób zainteresowało się numizmatyką z powodu szybko rosnących cen monet, jednak ci którzy przetrwają ten burzliwy okres, będzie dalej wierna swojej pasji, bo zainteresowanie im nie minie wraz ze spadkiem cen.
W sumie to jest jedna podstawowa różnica między kolekcjonerem-numizmatykiem a inwestorem w odniesieniu do kryzysu - tych pierwszych ucieszył spadek cen monet a tych drugich mocno zmartwił. Ta linia podziału w najprostszy sposób pozwala określić kto tak naprawdę jest kim w numizmatyce
Brawo Paweł!!
Ze swoją wypowiedzią trochę się jak widać spóźniłem, ponieważ pisałem ją na raty

, a Ty wręcz idealnie to przedstawiłeś.
Paweł, mam nadzieję, że Twoja wysoko zawieszona poprzeczka powędruje jeszcze wyżej, a swoje zamierzenia spełnisz w 100 %.
Pozdrawiam i życzę sukcesów... również w Totka
Nie dziękuję
Twoje wypowiedzi są zawsze merytoryczne więc z przyjemnością można się do nich odnieść i nagrodzić kolejnym oklaskiem
A tak a propos, chciałbym mieć Twoją wiedzę i tak wysoko postawioną poprzeczkę, a zwłaszcza gdyby po latach udało się to urzeczywistnić.
Wiedzę mam może i całkiem sporą ale jak dla mnie to wciąż za małą. Tyle, że zbierając różne monety z różnych epok i krajów trochę się musiałem oszukać po katalogach i necie, a to najlepiej rozwija wiedzę. Moje zakładki to dziesiątki różnych stron numizmatycznych, aukcyjnych, katalogów itd. - praktycznie same monety od antyku po dziś dzień. No i do tego kupując na allegro czy ebayu czasami można poznać ciekawych ludzi i powymieniać się wiedzą, a niektórzy dealerzy to prawdziwa kopalnia informacji.
Otóż to! Wielu myśli, że kolekcjonowanie to tylko zbieranie, a tak nie jest. Zdobywanie wiedzy i to w dodatku na różne tematy, to kolejna rzecz nierozerwalnie związana z tą pasją - zresztą tak jak praktycznie z każdą pasją

A do tego oczywiście dochodzą jeszcze wsponiane przez Ciebie kontakty z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.
Zdobywanie wiadomości i wiedzy numizmatycznje powinno iśc w parze z gromadzeniem okazów. Jedno bez drugiego absolutnie nie istnieje.
Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajommy kolekcjonerem - wysunął bardzo trafną tezę; monety danego okresu są tym popularniejsze wśród zbieraczy im więcej wiadomości na ich temat mogą zdobyć.
Ja nie widze sensu zbierania monet z danego okresu jesli nie mam żadnej wiedzy o tym okresie jak i samych monetach z nim związanych.
Żeby było śmiesznie - podobno wielu autorów ksiażek numizmatycznych nie posiadało swoich kolekcji monet.
Witaj Piotr. To co napisałeś powyżej, jest w pewnym stopniu odpowiedzią zwiększonego zainteresowania współczesnymi polskimi monetami, które poźniej przeniosło się i na inne numizmaty. Reklama i dostepność informacji w dobie internetu stała się przyczyną chęci ich posiadania. Do tego oczywiście doszła gwałtowna zwyżka cen i wielu zobaczyło, że można szybko i bezproblemowo nieźle zarobić, a to najlepiej przemawia do wyobraźni. W tym samym mniej więcej czasie zaczęły się problemy na rynkach finansowych, a kapitał nie lubi pustki. Z tego też powodu wielu wykorzystało okazję i zaczęło inwestować w monety i złoto. Wykorzystał to również skrupulatnie NBP, zwiększając ponad miarę nakłady kolejnych emisji. Mało tego, na tej samej fali zwiększonego zainteresowania, niektóre z naszych miast doszły do wniosku, że wydając lokalny (zastępczy) pieniądz rozpropagują i zareklamują swoje miejscowości docierając do sporej grupy osób.
Piotr, trochę wcześniej napisałeś o medalach. Faktycznie, jest to ciekawa alternatywa dla monet, choć w wielu przypadkach o dość podobnym podłożu. Z reguły emisje monet kolekcjonerskich jak i medale pojawiają się z jakichś powodów np. rocznic czy też uwiecznienia ciekawych i godnych uwagi wydarzeń. W przypadku medali znacznie mniej jest jednak informacji, ale za to w wielu przypadkach bardzo małe nakłady, choć w przypadku współczesnych rownież one znacznie wzrosły.
Moja uwaga i zainteresowanie skupia się jak już pisałem na przedwojennych medalach polskich - wiele z nich zwłaszcza srebrnych wybijano w nakładach dwucyfrowych a brązowe czy mosiężne niewiele większych. MOim zdaniem jesli ludzie dostali by odpowiednią dawkę wiedzy na ich temat, zainteresowanie wokół nich byłoby duże, to tylko kwestia czasu.
Przypuszczalnie jak będziesz je zachwalał to zaczniesz mieć sporą konkurencję na allegro

A co do zbierania monet z okresów czy krajów, o których się nie ma pojęcia (oczywiście w sensie numizmatycznym) to masz rację ale nie do końca. Przecież jak zaczynałeś zbierać swoje monety czy medale to czy miałeś o nich jakiekolwiek pojęcie? Dopiero pozyskując jakiś okaz każdy z nas zaczynał się interesować co jak i dlaczego, uzyskując wiedzę. No a potem jeśli się decydowaliśmy na jakiś okres to tą wiedzę poszerzaliśmy. Ja zacząłem zbierać monety niemieckie na dobre najwyżej ze 2 lata temu. A do tego czasu to tak na dobre niewiele o nich wiedziałem i nie miałem pojęcia jak piękne okazy zostały wybite w tych latach. Wciąż mam duże braki - zwłaszcza brakuje mi jednego ważnego katalogu monet próbnych niemieckich, ale mam nadzieję, że go gdzieś w końcu zdobędę.
Witam.
na forum, wśród takich doświadczonych zbieraczy specjalistów muszę określić się jako początkujący numizmatyk.
Świat polskich lustrzanek zacząłem poznawać dokładnie w momencie, kiedy wszystkie wykresy cen monet zaczynały pikować w dół. Uważam, że pomimo kryzysu na rynku numizmatów, plajt wielu firm, upadku systemu abonamentów i nieracjonalnej polityki NBP to właśnie teraz jest najlepszy czas na inwestycje w monety. Są one na tyle tanie, że nie mogą stracić już wiele na wartości. A biorąc per analogia przykład giełdy - kiedy ceny nie mogą już bardziej spaść zbliża się okres hossy i odreagowanie cen niedowartościowanych monet. Zainwestowałem kilka tysięcy w lustrzanki z różnych roczników i jestem pełen entuzjazmu oraz pewien przyszłych zysków.
Ależ oczywiście, że jeszcze mogą stracić. To, że do tej pory ceny poszły w dół o xx% nie znaczy, że teraz to już tylko w górę. Poczytaj, jak pękała bańka internetowa na przełomie stuleci - wtedy też wszyscy mówili, że taniej już być nie może.
Oczywiście nie mówię, że przed nami okres płaczu i zgrzytania zębów, ale o przyszłości można jedynie spekulować, a nie pisać o niej w kategorii pewników.
Ja sam uważam, że to dobry czas na zakup monet, także uzupełniam kolekcję. Ale jestem też przygotowany na to, że może się wkrótce okazać, że przepłaciłem. Tylko że dla mnie nie ma to większego znaczenia, bo jestem przede wszystkim kolekcjonerem
Moim zdaniem polska numizmatyka będzie się jeszcze czołgać przez kilka lat z powodu wysokich nakładów i wejścia do strefy Euro. Ogromna ilość egzotycznych ofert odwraca uwagę od monet starych z przed 1939 roku. Za jakieś 20 lat w cenie będzie PRL, kiedy czas przetrzebi ich ilość.
Akurat moim zdaniem wejście do strefy euro nie powinno wpłynąć negatywnie na numizmatykę. Jeśli już to raczej pozytywnie - koniec złotówki oznaczać powinien wzrost cen monet złotowych (oczywiście nikt nie twierdzi że będzie on gwałtowny, raczej stabilny i powolny) a z drugiej strony zainteresowanie nowymi monetami euro. Tak więc może to być kolejny impuls do rozwoju numizmatyki w Polsce (oby nie rozwój emisji przez NBP).
na szczęście wielkości nakładów euro nie będą już kontrolowane przez NBP
Musisz się
zalogować lub
zarejestrować, aby dołączyć do dyskusji.