Dobry żart tymfa wart
HTML clipboard
"Dobry żart tymfa wart: - któż z nas nie słyszał tego powiedzenia? Gorzej, jeśli zapytać, co ono właściwie oznacza. Ci, którzy z numizmatyką mają już cokolwiek wspólnego zapewne odpowiedzą bezbłędnie. Dla początkujących zaś najbardziej zagadkowe wydaje się słowo tymf lub tynf (obie nazwy stosowano zamiennie). Aby zrozumieć co ono oznacza i skąd się zadomowiło w naszym języku na tyle dobrze, że trafiło do przysłów, musimy cofnąć się do czasów największej świetności Rzeczypospolitej?
"Dobry żart tymfa wart: - któż z nas nie słyszał tego powiedzenia? Gorzej, jeśli zapytać, co ono właściwie oznacza. Ci, którzy z numizmatyką mają już cokolwiek wspólnego zapewne odpowiedzą bezbłędnie. Dla początkujących zaś najbardziej zagadkowe wydaje się słowo tymf lub tynf (obie nazwy stosowano zamiennie). Aby zrozumieć co ono oznacza i skąd się zadomowiło w naszym języku na tyle dobrze, że trafiło do przysłów, musimy cofnąć się do czasów największej świetności Rzeczypospolitej?





Nie tak dawno dużo mówiło się o dużo o wzrostach cen monet. Wielu inwestorów zacierało ręce, licząc na ponowne, szybkie zyski. Faktycznie ceny wielu monet nieznacznie wzrosły, lecz dla wielu nie na tyle aby mówić o sukcesie inwestycyjnym. Spekulowano, że spadki cen akcji, niestabilna sytuacja giełdowa spowodują napływ poważnych inwestorów na rynek numizmatyczny, jak to miało miejsce na przełomie grudnia i stycznia . A może ludzie z większą ostrożnością podchodzą do inwestowania w monety, pamiętając jak drastycznie ich ceny spadły?
Kiedy w niedzielę 22 marca 1609 r. na świat przyszedł syn Zygmunta III Wazy zwany Janem, Rzeczpospolita szlachecka od wielu już lat borykała się z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym wywołanym przez liczne wojny, które ostatnio prowadziła. Świeże w pamięci mieszkańców Korony było zwycięstwo pod Cecorą 14 lat wcześniej, które powstrzymało reakcję Turcji na zajęcie przez Polskę Mołdawii. Zaledwie kilka lat przed narodzeniem Jana Polska uwikłała się w wieloletnie wojny ze Szwecją, które od początku przybrały dla Rzeczpospolitej niekorzystny obrót.
Przeglądając dziś co bardziej spekulacyjne fora internetowe można natknąć się w 90% na wiadomości związane z emisją katalogu Fisher 2009. „Lokomotywa ruszała… „ to tytuł postu, który najbardziej nie rozbawił. Jaka lokomotywa, gdzie przepraszam bardzo. Moim zdaniem maksymalnie do Włoszczowy, bo euforia wokół nowego katalogu jest podobnym absurdem jak owy dworzec kolejowy. Po fali spadków, kiedy grupa spekulantów z podwiniętym ogonem opuściła szeregi numizmatyczne, znów widać powolny ich napływ. Obawiam się jednak, a wręcz jestem pewien, że przyniesie to więcej szkody niż pożytku.