Losowe monety

Polecamy

skup monet
Numizmatyka
Sklep numizmatyczny
Monety

Jak uzdrowić polską numizmatykę...

.

               Od wielu dni w dyskusjach pomiędzy osobami zajmującymi się numizmatyką mówi się głównie o „upadku” polskiej numizmatyki. Jedni nazywają to totalnym krachem i zapaścią, inni natomiast są optymistami i mówią o dużej korekcie i powolnej stabilizacji rynku. Ja podtrzymuję opinię optymistyczną, wierze w powrót normalności i spokoju, ale żeby to się stało należy zrobić wiele kroków ku temu. Oto opinie moje i kolegów z forów internetowych dotyczące uzdrowienia polskiej numizmatyki.

 

             To co dzieje się z monetami w roku 2008 to nic innego jak powolne zabijanie i niszczenie ducha numizmatyki. Owszem większość osób, które nie są zadowolone z obecnej sytuacji to osoby widzące w monetach tylko łatwy i szybki zarobek. Lecz jest pewna grupa kolekcjonerów, której też to się nie podoba. NBP podnosząc tak drastycznie nakłady spowodowało, że termin „moneta kolekcjonerska” przybrał zupełnie inną formę. Nie jest już to moneta przeznaczona tylko dla wąskiego grona kolekcjonerów, lecz staje się ogólnie dostępna – reklamowana w ogólnopolskich dziennikach niczym szynka czy ser w promocji. Nie jestem absolutnie zwolennikiem sytuacji jaka miała miejsce pod koniec 2007 roku, kiedy to monety drożały o 100% w ciągu miesiąca. Była to sytuacja zupełnie anormalna, spekulacje dosłownie wymknęły się spod kontroli. Lecz przyszedł czas, że rynek sam zweryfikował cenę i teraz Ci co kupowali np. Noc Świętojańską po blisko 500zł z rozżaleniem patrzą na obecne ceny.

 

Cena Nocy Świętojańskiej w bardzo krótkim czasie wzrosła z 200 do prawie 500zł, żeby jeszcze szybiej spaśc do 300zł. Dziś cena stabilizuje się na tym poziomie.

 

              Czy jest jeszcze szansa na uzdrowienie rynku polskich monet kolekcjonerskich? Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie „Co mamy rozumieć pod pojęciem uzdrowienie”? Dal mnie to nic innego jak tylko powrót do nakładów rzędu 60-70 tys. szt. z jednoczesną kontrolą nad spekulacjami i sztucznym zawyżaniem cen. Ale czy jest na to złoty środek? Jak to można osiągnąć? Sposobów jest wiele i jeśli teraz rozpoczniemy wspólne działania, jest szansa na to, że w 2009 roku będzie lepiej. Francja emituje srebrne monety w nakładzie 5-10 tys. , zaś złote w ilości 500 sztuk. W Polsce wiadome jest, że nigdy takich nakładów nie będzie, ale ponad 100.000 to już naprawdę przesada. Bierzmy przykład z Francji, Białorusi, Ukrainy i obniżmy nakłady, aby przywrócić monecie kolekcjonerskiej jej prawdziwy charakter.

 

Karta zapisów
 

              Pomysł ogłoszony przez NBP kilkanaście dni temu, mówiący o tym, ze na emisję monety Kazimierz Dolny będziemy się zapisywać przez Internet lub na specjalnych formularzach rozdawanych w oddziałach. Ma to zlikwidować wielogodzinne kolejki w dniu emisji pod NBP. jednak emisja „40 rocznicy Marca 68” pokazała, że przy takich nakładach o kolejkach pod bankami NBP może zapomnieć. Pomysł z ową kartą niby dobry, lecz każdy kij ma dwa końce. Na jedną osobę w zapisie ma przypadać dwie monety srebrne i 10 szt. 2złGN. Jednak przy zapisie i możliwości odbioru przez kilkanaście dni po emisji łatwiej będzie zmobilizować resztę rodziny aby na swoje nr PESEL zamówiły więcej monet. W ten sposób jeśli NBP chciałby zrealizować wszystkie takie zamówienia to sądzę, że 20zł Kazimierz Dolny musiałby być wybity w nakładzie 200.000 sztuk. Jedynym słusznym rozwiązaniem jest ograniczenie realizacji zamówienia np. do 60-70 tys. monet. Wtedy taka karta zapisów miałaby sens i spełniła oczekiwania.

 

Karta zapisów ma ograniczyć takie jak ta kolejki pod oddziałami NBP w dniu emisji. Jednak patrząc na emisję Marca 68’ przy takich nakładach NBP może zapomnieć o jakichkolwiek kolejkach.

 

NBP a sklepy numizmatyczne

            Burzliwe debaty toczą się także o wielkość zamówień jakie składają sklepy numizmatyczne na monety kolekcjonerskie. Na rok 2008 NBP przyjmowało zamówienia już w połowie roku 2007. W rezultacie dzieje się tak, że ok. 70% nakładu każdej z monet trafia do firm, które dysponując taką ilością monet mogą dyktować ceny i sztucznie je windować. Taka sytuacja była w przypadku monet Arctowski i Dobrowolski, T.J. Korzeniowski i w końcu sokół wędrowny, gdzie sklepy wiedząc, że będą miały taką a taką ilość monet w przedsprzedaży windowały ceny przebijając cenę emisyjną kilkukrotnie. Jak wyjść z tej sytuacji? Otóż nic prostszego.

• ograniczyć zamówienia dla sklepów numizmatycznych tak aby otrzymywały 40 - 50% nakładu każdej z monet. W końcu to moneta kolekcjonerska i nikt nie kolekcjonuje pudełek tylko pojedyncze monety.


• wprowadzić poprawki w umowach mówiące o tym, że np. ze względu na charakter kolekcjonerski  monety do dnia emisji można ją w przedsprzedaży oferować w cenie nie większej niż np. 30% ceny zakupu (lub emisyjnej). Skutecznie zminimalizuje to spekulacje.


Tak właśnie wyglądała dysproporcja w podziale monet 10zł „40 rocznica marca 68’”. 34.500 (29%) trafiło do sprzedaży detalicznej, 83.500 (71%) to zamówienia sklepów numizmatycznych. Nie jest więc dziwne, ze mając ponad 70% nakładu można sobie przed emisją dowolnie regulować ceny monet. Podobne dysproporcje są także w przypadku innych monet.


 

Regulacja i kontrola nakładów

             To także bardzo skuteczna forma walki ze spekulacjami i windowaniem cen w przedsprzedaży. Aby zahamować zapędy wielu spekulantów przed emisją monet, NBP może obserwować rynek. Jeśli cena przedsprzedaży zostanie zawyżona to na kilka dni przed emisją monety można podnieść nakład o 20-30 tys. sztuk. Po 1-2 takich emisjach wiele osób pójdzie z pewności po rozum do głowy i przestanie kupować monety po zbyt wygórowanych cenach. jeśli nie będzie kupców nie będzie tez sprzedających, a jeśli będą to będą oferowali przyzwoitą cenę. regulacja nakładami to bardzo skuteczna forma, pokazało nam to zwiększanie nakładów sokoła, rocznicy Marca 68 i nieobecnych jeszcze Sybiraków. Podnoszenie nakładów powodowało natychmiastowy spadek cen monet.
             Natomiast po emisji monety, „hulaj dusza” – cenę regulowałoby prawo podaży i popytu, Rynek jest najlepszym regulatorem cen, jeśli cena by rosła szybko tzn. że jest zbyt na nią, jeśli wzrastałaby powoli o 10-15% rocznie oznaczałoby to, że jest to walor kolekcjonerski w pełnym tego słowa znaczeniu  i jednocześnie bezpieczna długoterminowa lokata kapitału.

Można to przedstawić bardzo łatwo na wykresie. Anormalny wzrost ceny monety przed emisją można bardzo skutecznie zahamować przez nagłe podniesienie nakładu. W większości przypadków spowoduje to spadek ceny i powrót do normalności.

 


Nowe rynki zbytu

              Polskie sklepy numizmatyczne sprowadzają duże ilości monet z całego świata, nawet z tak odległych krajów jak Australia, Kazachstan czy Kongo. Dlaczego to robią? Gdyż Polacy numizmatycy w obecnej sytuacji szukają alternatywy, chcą monet kolekcjonerskich a nie pseudo kolekcjonerskich. Kolekcja ma być w pewnym stopniu unikatem, który posiada tylko pewna ograniczona liczba osób. Nie jest już taką przyjemnością zbieranie monet, które może bez problemu mieć niemalże każdy. To godzi w pojęcie hobby i kolekcjonerstwa.
              Skoro my sprowadzamy tyle monet zza granicy to dlaczego nie znaleźć rynków zbyt dla naszych sreberek  i monet 2zł GN w innych krajach. Polskie sklepy z powodzeniem podpisują umowy na dystrybucję monet z mennicami np. Australii czy Francji. Polska Mennica mogłaby to samo uczynić ze sklepami numizmatycznymi w innych krajach. Wystarczy tylko odpowiednio rozreklamować nasze numizmaty w światowej prasie specjalistycznej  i powstało by coś w rodzaju „handlu wymiennego”. Oni nam swoje monety a my im nasze numizmaty. Zainteresowanie naszymi byłoby naprawdę duże, gdyż wiele z emisji jest bardzo pięknych  dopracowanych.

 

Jeśli wziąć pod uwagę nakłady monet to bijemy wszystkie kraje na głowę, jeśli jednak przyjrzymy się pakowaniu i formie w jakiej sprzedawane są monety zagraniczne to niestety jesteśmy pod tym względem jeszcze w przedszkolu. Na zdjęciu moneta francuska w etui z numerowanym certyfikatem i tekturową osłonką ochronną. Podobnie sprzedawane są także monety Białorusi, Ukrainy Australii oraz krajów emitujących kolekcjonerskie monety euro.

 

             Warto więc się wspólnie zastanowić jak okiełznać szalejący rynek monet. Powinniśmy zrobić to wspólnymi siłami, każdy powinien zabrać w tej sprawie głos: NBP jako emitent, Mennica jako producent i kolekcjoner jak odbiorca. Zacznijmy to robić teraz póki nie jest jeszcze za późno. Nie pozwólmy pogrzebach ducha numizmatyki, gdyż jest naprawdę piękne, dające wiele satysfakcji i możliwości rozwoju hobby.

Jeśli chcesz podyskutować na ten temat zapraszamy na nasze mini forum internetowe.


Autor: Piotr Kosanowski ( kontakt: piotr@katalogmonet.pl )


Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.

Nowe zasady dotyczące ciasteczek (cookies). Wykorzystujemy pliki cookies, aby nasz serwis lepiej spełniał Wasze oczekiwania. W razie potrzeby można zablokować ciasteczka w przeglądarce jak to zrobić tutaj.

Akceptuję zapisywanie ciasteczek (cookie) dla tej strony:

EU Cookie Directive Module Information